Zanim się zapiszesz do kooperatywy…

Zanim się zapiszesz do kooperatywy…

Zanim się zapiszesz do kooperatywy…

Będzie to klasyczna wyliczanka, więc – bez większych wstępów – zaczynamy!

1. Znajdź odpowiednią kooperatywę

Najlepiej taką, która Ci odpowiada ;). To, taka drobnostka. Jeśli szukasz mięsa z małej hodowli, preferujesz dostawy świeżego mleka lub jesteś miłośnikiem dobrej kawy fair trade (która nie kosztuje majątku), to musisz poszukać kooperatywy odpowiedniej dla siebie.

I jedna uwaga – tylko w niektórych regionach możesz wybrać sobie kooperatywę. W dużych miastach rzadko działają więcej niż dwie, więc musisz znaleźć tę kooperatywę, którą (i z którą) masz najbliżej. Czasem to wybór kompromisowy. Czasem to kwestia do dogadania.

Niekiedy kooperatywy trudno znaleźć – nie mają stron internetowych, działają jako grupa przyjaciół. Tak trochę partyzancko i incognito. Listę działających kooperatyw znajdziesz tu. Sprawdź, czy jest jakaś w swojej okolicy!

 

2. Znajdź czas

Po prostu – miej czas. Większość (jeśli nie wszystkie – nie możemy tego zagwarantować) kooperatyw zobowiązuje swoich członków do pracy na rzecz grupy. Rzadko to więcej niż dwie-trzy godziny miesięcznie. Do tego pamiętaj o odbiorach towarów.

Musisz na nie podjechać (zwłaszcza, jeśli coś zamawiasz), a potem poświęcić trochę czasu na zebranie całego zamówienia. Nie, to nie działa jak w sklepie. Trzeba się trochę natruchtać. Poszukać, pogadać (niektórzy dostawcy, poza świetnymi warzywami, mają milion historii do opowiedzenia), trochę pomóc… Trochę jak w rodzinie ;).

Z drugiej strony – możesz poznać świetnych ludzi, więc przygotuj się też na to, że odbiory staną się ważnymi punktami w Twoim życiu towarzyskim ;).

 

3. Przygotuj się na pewną dozę chaosu

Nawet najlepiej zarządzana kooperatywa ma pewien potencjał do generowania chaosu. Nie, to żaden przytyk. To po prostu specyfika takich grup. Zdarzają się sytuacje, że ktoś się pomyli, ktoś coś przeoczy. Zazwyczaj pomagają to ogarnąć tabelki, ale ktoś może coś źle uzupełnić, wpisać za duże zamówienie, zapomnieć przelać pieniądze… sporo jest takich drobnostek, które lądują na barkach organizujących zamówienie.

Podczas odbiorów też nie zawsze jest idealnie. Kooperatywy radzą sobie z tym różnie. Niektóre przygotowują paczki dla poszczególnych zamawiających (super sprawa!), inne organizują placyk przy zaprzyjaźnionym przedszkolu lub ośrodku kultury (bardzo fajny pomysł na ciepły, letni dzień; gorszy na każdy inny). Jeszcze inne współpracują stale z organizacjami wspierającymi działania oddolne i korzystają z ich pomieszczeń (na ich wynajęcie idzie fundusz gromadzki).

Nawet jeśli wszystkie karteczki z nazwami produktów i dostawców będą wypisane (czasem nie są), a każda lista odbiorców odpowiednio przygotowana (nie zawsze jest), to ktoś może zawsze… nawalić. Po prostu. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.

Gdy coś się wysypie – okazać wyrozumiałość dla koordynatorów. Może zaproponować pomoc. Nie nakręcajcie niepotrzebnie atmosfery. Chodzi w końcu o to, żeby wszyscy byli zadowoleni.

 

4. Fundusz solidarnościowy, czyli czemu ktoś coś dolicza?

Większość kooperatyw dolicza do każdego zamówienia składkę na fundusz gromadzki. Część z nich zobowiązuje członków do regularnego (comiesięcznego, kwartalnego, itp.) wpłacania odpowiedniej kwoty na konto kooperatywy. I tu rodzi się pytanie – skoro spółdzielczo i razem, to na co idą te pieniądze?

Sprawa jest dosyć prosta – środki z funduszu gromadzkiego pozwalają na wynajęcie jakiegoś spokojnego miejsca na odbiór produktów, czasem jakiejś przestrzeni magazynowej. Niekiedy na wsparcie działań lub pomoc bardziej potrzebującym (na przykład mniej zamożnym członkom kooperatyw, dla których comiesięczna składka to trochę za wiele).

Jeśli szybko policzycie, to okaże się, że z samych składek może uzbierać się spora sumka (powiedzmy – kooperatywa ma 200 członków, a każdy miesięcznie dorzuca do funduszu po kilka złotych). Spora ich część jest przeznaczana na wynajem miejsc odbioru. A znalezienie takiego nie jest łatwe. Dobrze by było, gdyby było koło niego trochę miejsc parkingowych i dało się wjechać tam na przykład z wózkiem, a przy okazji żeby miał salę, w które zmieści się chociaż połowa członków. To generuje koszty, nawet jeśli mówimy o „zaprzyjaźnionej organizacji”.

Część tych środków tworzy taki „fundusz operacyjny” – nie wszyscy przelewają pieniądze na czas, a dobrze jest zapłacić dostawcy w jednej transzy. Część przeznaczana jest na działania społeczne, targi śniadaniowe, pomoc inicjatywom lokalnym, itp. Jak widzicie – jest tego trochę.

Jeśli masz jakieś wątpliwości dotyczące tego, jak wygląda sprawa z funduszem gromadzkim – spytaj koordynatorów kooperatywy, nawet na pierwszym spotkaniu. Na pewno powiedzą Ci co i jak. Każda kooperatywa działa inaczej. Niektóre nie mają funduszy gromadzkich i wszystko odbywa się bezkosztowo. Niektóre zatrudniają ludzi na etat, jednak wszystkie stawiają sobie za cel transparentność.

 

5. Co mogę zyskać?

Dostęp do zdrowych produktów w dobrej cenie, fajnych znajomych, poczucie wspierania producentów. I parę innych cennych rzeczy. Owszem – poświęcisz trochę czasu, może odrobinę nerwów, ale na pewno stracisz ich mniej niż podczas weekendowych zakupów w supermarkecie. Ale to tylko jedna z niewielu rzeczy, które mogą Ci się spodobać w kooperatywie. Jest ich znacznie więcej!

Komentarze